Pielgrzymowanie
Pielgrzymowanie jest praktyką religijna tyle dawną co szlachetna. Sam Pan Jezus, jeszcze jako chłopiec, pielgrzymował ze Swoja Rodzina do Jerozolimy, aby tam swietowac. Ruch pielgrzymkowy w Kosciele, siegajacy samych jego poczatków, szczególnie rozwinął się w Średniowieczu.
Chrzescijanie chetnie pielgrzymowali do Ziemi Swietej, aby nawiedzic miejsca narodzin, nauczania, cudów, meczenstwa i smierci naszego Pana. Celem pielgrzymek były także miejsca meczenstwa i pochówku Świętych Panskich, sanktuaria, w których znajdowały sie relikwie i cudowne obrazy oraz miejsca cudów i objawień.
Są przynajmniej dwa powody, dla których warto udaś się na pielgrzymkę. Pierwszym jest odwiedzenie miejsca swietego. Bóg w swojej nieskonczonej madrosci, wybrał pewne miejsca na Ziemi, w których szczególnie obdarza swoich wiernych łaskami. Chociaż często nie potrafimy tego zrozumiec, tak własnie jest. Swiadcza oH tym miedzy innymi liczne cuda i uzdrowienia. Nawiedzanie tych miejsc oznacza otwieranie sie na działanie łaski Bożej, a przede wszystkim – oddawanie Bogu chwały, a to jest przecież nadrzednym celem istnienia każdego człowieka.
Drugim powodem, dla którego warto pielgrzymować jest samo pielgrzymowanie – czas, w którym całkowicie zdajemy sie na Boga, wiecej sie modlimy, kontemplujemy, dajemy innym swiadectwo wiary, znosimy trudy i przeciwnosci, aby tym bardziej doskonalic swoją miłość.
Jest jeszcze trzeci powód – zupełnie nieistotny w porównaniu do poprzednich, ale jakże znakomicie je uzupełniajacy. To poetyckosc pielgrzymowania. Mijanie lasów i wiosek, wstawanie wraz ze wschodem słonca; nierzadko nocleg pod gołym niebem. Podczas pieszej pielgrzymk dostrzec moWemy piekno i ogrom swiata, a także życzliwość ludzi, którzy – jakże czesto – służa pomoca, czestuja posiłkiem, pomagaja znalezc dobra droge. Kto pójdzie, ten się o tym przekona.
zachowania. Ale i odwrotnie: życie doskonałe, wedle przykazań, usuwa przeszkody modlitwy i sprawia, że coraz łatwiej wznosi się ona do Boga, coraz bardziej rządzi całym naszym postępowaniem. Schodzą się one, modlitwa i życie, w tym, że są pełnieniem woli Bożej, i to im daje całą ich wartość, bo i dla nas, podobnie jak i dla Jezusa, jedynym prawdziwym pokarmem duszy, zdolnym ją nasycić, jest pełnienie woli Tego, który nas posłał na ten świat, abyśmy wykonali Jego sprawę (por. J 4, 34). Modlitwa, gdy dusza jest jej przez dłuższy czas wierna, winna w niej zrodzić to, co można nazwać duchem modlitwy, przez co rozumie się wewnętrzny nastrój, dzięki któremu człowiek łatwo i sprawnie przechodzi od każdej innej czynności do modlitwy. Ledwo myśl jego opuści zajęcie, któremu się dotąd oddawała, nie błąka się, nie szuka rozrywki, ale wnet z całą swobodą zwraca się do Boga, jak ten balonik, który gdy przeciąć nitkę trzymającą go na uwięzi, od razu samorzutnie wznosi się do nieba. Duch modlitwy nie jest przeto niczym innym, jak tą sprawnością zwracania się w duchu do Boga w myśl słów Zbawiciela: gdzie skarb twój, tam i serce twoje (Mt 6, 21). Źródłem jego jest więc głęboka miłość Boga, gorliwość o Jego chwałę i chęć przyczyniania się w każdej chwili do szerzenia jej na ziemi.
którzy chcą rozpalić ogień, łzy mącą spojrzenie z powodu dymu – inaczej nie osiągnęliby upragnionego celu – tak i u tych, co chcą rozpalić w sobie ogień Boży. Muszą ten ogień podsycać w sobie łzami, trudami, cichością i milczeniem”.
Nim, najpierw choćby tak obiektywnie. A nie trzeba uważać Pana Boga jako jakieś panteistyczne wyobrażenie obszaru, wielkości, jako jakieś rozlanie się nieskończoności. Dusze żywszą mające wyobraźnię, przedstawiając sobie tak Pana Boga, myślą, że Pan Bóg je wokoło otacza, zewnętrznie ogarnia, i cytują na poparcie słowa św. Pawła (Dz 17, 28): Albowiem w Nim żyjemy i ruszamy się, i jesteśmy. Ale to wyobrażenie Pana Boga fałszywe jest, panteistyczne i niechrześcijańskie; jest to własny nasz wymysł, nasze widzimisię o Bogu.
zarobki, ale nasze oszczędności. Wiarą nie jest to, co wyznajemy dla naszego uświęcenia, ale to, co stosujemy w życiu”.